-Chodźmy do teatru. - szepnął mi na ucho, gdy wszyscy wychodziliśmy z jednego z tych szarych nieciekawych bloków na Pradze. Spojrzałam w jego orzechowe oczy nieco zdziwiona, bowiem znaliśmy się dopiero od godziny, a ja dzięki mojej słabej pamięci do imion, nie wiedziałam nawet, jak się nazywa. Zanim zdążyłam wydusić z siebie jakieś słowo, kiwnął głową i dodał pospiesznie łapiąc mnie za rękę -Mówię całkiem serio.
-Zazdroszczę ci, zaproszenie do teatru to jest coś. - westchnęła D. -Nieczęsto zdarzają się tacy faceci.
Słuchałam jej wywodów pełnych zachwytu, przerywanych od czasu do czasu kłótnią odgrywającą się za ścianą. Niefortunnie zamoczyłam włosy w kawie, potargane zresztą tak, jak poprzednia noc.
Nieczęsto. To na pewno. Szkoda tylko, że zamiast teatru ostało się powiadomienie o zaproszeniu do grona znajomych na facebooku. I ona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz