Zamykam drzwi, zdejmuję delikatnie koszulę i odkręcam wodę. Czas zmyć w końcu z siebie twoje słowa wypisane na przegubach dłoni. Trzymają się mocno, jak moje ulubione kwiatowe perfumy. Czy kiedykolwiek myślałeś o pięknie nie poprzez pryzmat pożądania?
Mokre włosy i łydki tańczą w rytm wystukiwany paznokciami po lustrze, rzęsy łączą się w pary z kroplami, a nabrzmiałe wargi ostatni raz szepczą twoje imię. Katharsis... Czy to już?
A miałam nie kłamać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz